Dziecko już w macicy rozwija się ruchowo. Rusza rękami, nogami, głową, chwyta, wkłada palce do buzi, ssie, otwiera i zamyka oczy, ziewa, przeciąga się, robi ruchy oddechowe. Ruszając się , przemieszczając koziołkując - ociera się o wnętrze macicy, odczuwa siebie czując dotyk całą powierzchnią ciała. Cały czas rośnie i jest coraz mocniej ściskane i przez to ma coraz większą "świadomość ciała"- siebie. Ów coraz większy nacisk rozwija w dziecku czucie głębokie swego ciała , czyli propriocepcję Odnośnikiem dziecka jest macica. To ona określa dla dziecka przestrzeń-świat. Jest świadomością w przestrzeni Czasem kiedy dziecko długo-zwłaszcza pod koniec ciąży, ustawione jest w jednej pozycji, może dojść do asymetrii ułożeniowej ,czasem nawet z asymetryczną deformacją czaszki, lub twarzoczaszki. Czasem dziecko ma nieprawidłowo ustawione inne części ciała, np.stopę w stosunku do podudzia, lub inne problemy wynikające z ułożenia. Dziecko już w macicy ma swoje ulubione pozycje ułożeniowe, które widać w zachowaniu np.wcześniaków, które z desperacją "wbijają się" w róg inkubatora główką - zawsze w tej samej pozycji..
Mama chodząc, siedząc poruszając się tańcząc- uczy dziecko ruchu- bujania, huśtania - rozwija się w uchu środkowym organ odbierający ruch - błędnik. Jeśli mama musi w ciąży długo leżeć bez ruchu, dziecko po urodzeniu może bać się ruchu i trzeba go tego uczyć, bo może prezentować gwałtowne reakcje Moro.

Do porodu dziecko przygotowuje się wstawiając się głową w dół, jest to ważny bodziec dla rozbudzenia zmysłu równowagi - co łączy się z wpływem grawitacji.
Dziecko jest przygotowane do porodu. Wszystkie jego organy są w pogotowiu.

Ludzkie dziecko rodzi się w stosunku do innych ssaków przedwcześnie, niedonoszone. Jeśli rodziłoby się tak jak u innych zwierząt, żadna kobieta nie byłaby w stanie urodzić takiego dziecka . Kiedy rodzi się dziecko jest takie kruche, maleńkie, absolutnie od nas zależne. Nie może nic. Nie stanowi o sobie i swoim ciele. To pułapka w naszym sposobie myślenia. Bóg w swojej mądrości wyposażył go we wszystko czego potrzebuje, aby rozwijać się prawidłowo. Musi tylko, i aż, móc współpracując ze swoją podstawową bazą danych, którą ma zakodowaną w swoim ciele. I jeśli tylko będziemy go wspierać w tych wysiłkach, i nie będziemy mu przeszkadzać, będzie w beztroskim pocie czoła pracował nad swoim rozwojem. Bo to każdy człowiek sam i dla siebie musi rozpracować swoje ciało i jego możliwości. Co oznacza dla rodziców nie przeszkadzanie? Trzeba mu stworzyć okoliczności dla intensywnych ćwiczeń. Maluszek musi sam tak rozpracować swoje ciało w ruchu, aby w ciągu roku z maksimum podporu i minimum możliwości, przejść do minimum podporu i maksimum możliwości. To bardzo ważne, aby sam dla siebie pracował nad zrozumieniem i rozpracowaniem ruchu swojego ciała, od urodzenia, nie od 4, czy 5 miesiąca, ale od urodzenia. Musi rozpracować swoje ciało w ruchu, w przestrzeni, przeciw grawitacji. To proces sensomotoryczny. Każda rzecz którą robi, i to jak robi stwarza mu możliwości nauki , ogranicza je lub wręcz blokuje. Od 2 miesiąca powinien już intensywnie pracować na podłodze koniecznie na twardej karimacie, na początku leży na niej w jednym miejscu, ale wraz z rozwojem może być ona świetnym materiałem do różnych zabaw.

Nie na łóżku rodziców – jest za miękkie i z niego się spada - ale na twardej macie, która nie będzie się odsuwać, kiedy dziecko będzie chciało zaprzeć się i pchnie ręką i nie będzie prowokować swoimi kolorowymi wypustkami do zabaw z odruchem chwytnym w rączkach.

Mozolna nauka ruchu musi być jak film - każda stop-klatka musi być odczuta i przećwiczona. Przez wielokrotne powtarzanie zautomatyzowana , jeśli nie jest, ruch nie będzie płynny lecz szarpany, wysiłkowy niepewny. Jeśli w jakiejś fazie ruchu ciało nagle wymyka się spod kontroli nie można mu ufać, co w rezultacie będzie wpływało na rozwój emocjonalny dziecka . Dlatego więc dziecko, któremu damy możliwość spontanicznego trenowania każdą poszczególną fazę ruchu ćwiczy godzinami, potem urozmaica go wieloma wariantami i przechodzi od najniższych pozycji do najwyższych przygotowując całe sekwencje ruchu na przyszłość - często na wiele miesięcy do przodu.

Dwie pierwsze umiejętności, których musi nauczyć się Maluszek, to kontrola równowagi na plecach, czyli swobodne przenoszenie głowy z lewej strony, na prawą z wyraźnym, swobodnym zatrzymaniem w linii środkowej ciała. Często ten brak kontroli równowagi wywołuje u dziecka odruch Moro, co utrudnia mu trenowanie, lecz nie ma innego sposobu. Musi to opanować.

Drugą rzeczą której Maluszek musi się uczyć od 2 miesiąca to ustawienie głowy na karku, w przestrzeni leżąc na brzuchu. Przy czym należy zwrócić uwagę że praca na brzuchu nie polega na zadzieraniu głowy, na odrywaniu się od ziemi, lecz na ODPYCHANIU się od ziemi. Na silnym, zdecydowanym zaparciu się łokciami w ziemię i „robieniu pompek”. Praca głowy w przestrzeni ma także zasadnicze znaczenie, aby głowa nie deformowało się, nie spłaszczała. Ma także zasadnicze znaczenie dla rozpracowania wodzenia.

ale nie tak, wtedy dziecko odrywa się
Stopniowo rozpracowuje ustawienie głowy w przestrzeni, napięcie karku, pracę – wodzenie- oczu, napięcie w buzi,( co ma wpływ na napięcie mięśni artykulacyjnych, a więc żucie i mowę w przyszłości),napięcie przełyku, zwieraczu żołądka, napięcie klatki piersiowej, układ łopatek, obciążenie i ustawienie rąk, ustawienie miednicy, obciążenie bioder, kolan, pracę stóp, nawet to które części stopy dotykają podłoża ma zasadnicze znaczenie dla przyszłego sposobu chodzenia.
Na skutek działania grawitacji na ciało w ruchu, czuje nacisk przez stawy w ruchu. Dziecko uczy się w jakich sekwencjach ruchu, które grupy mięśni napiąć, które rozluźnić w, jak uderzyć piętą przy wykroku, jak obciążyć stopę....np tego typu umiejętności opracowuje już od 2 miesiąca życia. To wszystko coraz wyżej, wyżej, wyżej w coraz szybszym, doskonalszym i bardziej skomplikowanym ruchu. Jeśli chcemy przyspieszyć rozwój dziecka - za wcześnie je sadzamy, wsadzamy do spacerówki, wstawiamy w chodzik, prowadzamy za ręce, a dziecko nie przygotowało swego ciała do tej funkcji, będzie to robiło nieprawidłowo i tego się uczyło, i to będzie bazą dla następnych treningów. A nieprawidłowości zautomatyzowane będzie trudno odwrócić , a to może skutkować, nieprawidłowym ustawieniem miednicy, stopami płasko-koślawymi, koślawością stawów, niezgrabnością ruchową. skrzywieniem kręgosłupa. Lecz co najważniejsze niewiarą w siebie, bo niepewnością swego ciała w ruchu.

Drugą rzeczą której Maluszek musi się uczyć od 2 miesiąca to ustawienie głowy na karku, w przestrzeni leżąc na brzuchu. Przy czym należy zwrócić uwagę że praca na brzuchu nie polega na zadzieraniu głowy, na odrywaniu się od ziemi, lecz na ODPYCHANIU się od ziemi. Na silnym, zdecydowanym zaparciu się łokciami w ziemię i „robieniu pompek”. Praca głowy w przestrzeni ma także zasadnicze znaczenie, aby głowa nie deformowało się, nie spłaszczała. Ma także zasadnicze znaczenie dla rozpracowania wodzenia. Systematyczna prawidłowa praca na brzuchu powoduje wypracowywanie prawidłowej lordozy szyjnej, sukcesywne spychanie łopatek i stopniowe ukazywanie się szyi. Kiedy dziecko pcha w podłoże podnosi się napięcie w obrębie buzi, krtani, i stopniowo schodzi na przód klatki piersiowej. Kiedy dziecko dużo, prawidłowo pracuje na brzuchu, a napięcie stopniowo schodzi w dół dziecko coraz mniej ulewa.

NIE TAK

W 3 miesiącu zaczynają spotykać się rączki nad klatką piersiową. Początkowo nieśmiało, ale z czasem coraz lepiej i zaraz powinny zacząć wychodzić w górę w przestrzeń. Jednocześnie powinny być coraz precyzyjniejsze. Należy wtedy dać Maluszkowi zabawkę na klatkę, absolutnie nie wiszące zabawki, trzeba przygotować wyciąganie rąk w przestrzeń.


                                            Prawidłowy rozkład napięcia

Uniezależnia się głowa od tułowia, to ważny etap w rozwoju i dynamice rozkładania napięcia i nauce do przewrotu na brzuch.
Po 4 miesiącu ręce powinny zdecydowanie wyjść w przestrzeń, ale absolutnie nie do wiszących zabawek na placu zabaw. To ma być swobodne wyciąganie rąk, a nie szarpanie i ciągnięcie zabawek. To nieprawidłowe, a niestety większość dzieci tak się bawi.
Zawsze trzeba przygotować zabawę, wspomagając Maluszka w jaki sposób ma pracować i dopiero zostawić go, aby trenował. Inaczej może to robić nieprawidłowo. To bardzo istotna faza rozwoju, od której wiele zależy w dalszym jego przebiegu.

Maluszek powinien już swobodnie utrzymywać głowę w przestrzeni przy turlaniu. Powinna być pod całkowitą jego kontrolą.
Po 4 miesiącu powinny zacząć rozmawiać ze sobą nóżki
i powinien robić mostki i nie jest obojętne jak je robi , czy nie uczy się już np. koślawienia prawej nogi.
Ponieważ rączki powinny już mocno wyjść w przestrzeń, a kolanka być coraz wyżej podciągane Maluszek powinien znaleźć kolanka
absolutnie nie tak

Wspierając Maluszka powinniśmy pokazać, że istnieją stópki i to także jest on.
Maluszek powinien już swobodnie utrzymywać głowę w przestrzeni i powinien swobodnie wodzić wzrokiem w pełnym zakresie.
Siedząc w leżaczku lub foteliku samochodowym zaczyna „siadać”. Po prostu ciągnie głowę w przestrzeń i pracuje przednim pasem ciała. To nie siadanie. Dzieci siadają z czworaków i nie jest to czas sadzania dziecka obłożonego poduszkami, co niestety wciąż się zdarza. Posadzony, ustawia głowę na karku, ale zupełnie nie pracuje od miednicy.
Nasz Maluszek już wiele potrafi. Jest zafascynowany światem. Spacer to istny koszmar, bo w gondoli już nudno. Można położyć go na brzuchu i niech ogląda świat zza burty, a jednocześnie ciężko pracuje.
W 5 / 6 miesiąc Nasz Maluszek rusza w świat. Już leżąc na łokciach ma mocny, pełny podpór na i pełną swobodę wodzenia. Powoli zaczyna obracać się wokół pępka. Robi zegar lub pivot. Nogi powinny być czasem w górze, a czasem powinny pomagać w aktywności na podłodze.
Ta czas coraz większej aktywizacji stóp, która otwiera chwyt w stopach. Powinno się koniecznie zwracać na to uwagę.
nie tak
Zaczyna działać STOS, odruch, który powoli będzie pokazywał mu, jak wypchnąć się na czworaki. Popracuje nad tym około miesięcy. Podnosząc się wysoko na rękach wypracowuje lordozę szyjną, lędźwiową i wypłaszcza kyfozę piersiową. I coraz intensywniej się turla.
Nogi już tak wysoko powinny pójść w górę że znajduje stopy i oczywiście jak wszystko zaczyna je zjadać. Ale mogą one służyć także jako dodatkowa para rąk. Powinien bawić się wszystkimi czterema kończynami.
Odkrywa stopy, to wspaniała zabawka w zasięgu rąk.
Nie tak
Jednocześnie przez ciało idzie ogromny wyprost. Dopiero teraz !!!!! dopóki nie zje nóg powinien być zgięty, zgięty, zgięty. Zarówno na plecach jak i na brzuchu Maluszek bardzo intensywnie prostuje i napinając wzmacnia mięśnie, które będą umożliwiały mu wstanie z podłogi w pion.
Nadal rozmawiają stópki, ale nogi coraz bardziej się prostują. Coraz dłużej Maluszek utrzymuje je nad podłożem. Coraz lepsza kontrola napięcia mięśni brzucha, a tym samym ustawienia miednicy.
W 7 / 8 miesiącu

Teraz to naprawdę na całego rusza zwiedzać świat. Jest dosłownie wszędzie. Musi zbadać cały dom. Proszę zwrócić uwagę na fenomenalną pracę stóp, tak powinien się czołgać Maluszek. Amfibią, jak żołnierz. Pełna współpraca rąk i nóg.

Nie

Zaczyna także zdecydowanie odpychać się od ziemi, zaczyna zbierać się na czworaki, to długi proces, ale bardzo ważny ustawiający rozkład napięcia w ciele i budujący prawidłowe napięcie w całym przednim pasie tułowia, wzmacniający napięcie mięśni brzucha. To kolejny bardzo ważny etap. Jeśli Maluszek do tej pory nie był mobilizowany do silnego pchania w podłoże nie będzie tego robił, lecz będzie ciągle na etapie poprzednim, czyli będzie przemieszczał się na brzuchu i to raczej ciągnąc się na rękach, bez aktywności nóg.
Cała ta bardzo ciężka praca nad odpychaniem się od ziemi jest niezmiernie istotna dla ciągłego spychania łopatki, ustawienia ramienia w barku i otwarcia dłoni. Od teraz , a potem w aktywności na czworakach na podłodze to długi proces. Jeśli Maluszek tego nie będzie robił będzie to miało duży wpływ na ustawienie rąk przy upadku na buzię, a także na precyzję dłoni, sciskanie długopisu, wydrapywanie dziur przy pisaniu i niemożność wycinania nożyczkami.
Często Maluszki na tym etapie podpełzają do rodzica i kombinują żeby wdrapać się w górę. Zwłaszcza Maluszki, dla których pchanie w podłogę jest „za trudne”, pracują za dużo mięśniami grzbietu i nie lubią tego etapu. To dziecko absolutnie nie powinno jeszcze wstawać, jest za słabe, źle rozkłada napięcie i jeśli mu pozwolimy zacznie wstawać – uciekać z podłogi na nogi, a nie jest na to absolutnie gotowe. Powinien ok. 2 miesięcy jeszcze szlifować podłogę w parterze.
Bardzo istotny element przygotowujący pójście na czworakach, ustawiający swobodną pracę obręczy barkowej i co najważniejsze przełamujący działanie odruchu STOS-u
Trenuje jak trzeba rozłożyć napięcie i z jaką siłą pchać w podłogę , aby móc wstać na czworaki.

za wiotki przód

Często z tej pozycji mogą kombinować czy da się tak usiąść. Ale nie jest to rozwojowo prawidłowe.
W 9 – 10 miesiącu Maluszek rusza na czworakach. To jeden z najważniejszych etapów rozwoju Maluszka. Powinno się bardzo zadbać, aby czworakował jak najdłużej. Siła mięśni, rozkład napięcia, przemieszczanie się nad podłogą w coraz szybszym tempie, czucie siebie w przestrzeni, rozpracowanie ustawienia rąk w barkach, ustawianie stóp, puszczenie chwytu w stopach, uwolnienie nadgarstka ……………. lista korzyści płynących z długiej aktywności na podłodze jest tak długa, że nie sposób wszystkiego wymienić.
Czasem Maluszki czworakują w inny niekonwencjonalny sposób. Jeśli nie wynika to z ciągle wpływającego na pracę ciała dziecka odruchu ATOS-u np. lewego to można się na to zgodzić. Takim sprawdzeniem byłoby – czy potrafi usiąść prawidłowo w prawo.
Jakże często chodząc na czworakach Maluszki siadają w ten katastrofalny sposób. To absolutnie nie do przyjęcia.
Chodząc na czworakach i trenując różne możliwości ruchu, któregoś dnia Maluszek odnajduje jak usiąść. Żeby usiąść prosto naturalnie trzeba rozpracować gdzie jest pion, jak go odnajdywać i jak go zachować.
W wszechstronnej aktywności na podłodze, kiedy już usiądzie zaczyna zabawy co można siedząc robić, i znowu jak odnajdywać pion, który ciągle ucieka.
Kiedy Maluszek usiądzie i chwilę posiedzi prościutki jak świeczka przestaje pchać z miednicy w podłoże i to my musimy zadbać, żeby był prosty i utrwalał trzymanie plecy prosto, a nie robił z siebie żółwia.
Trenowanie siadu prostego dbanie o proste plecy, praktykowanie gdzie jest pion i ćwiczenie równowagi ustawianie głowy w przestrzeni i jaka wspaniała praca stóp.
Bardzo istotna aktywność na podłodze rozpracowująca rozkład napięcia, ustawianie stóp,
Ale nie tak
I znowu trening
No i zaczynamy wstawać. Maluszek uczy się pchając stopami w podłogę podnosić się do pionu. Tylko gdzie on jest. To musi poczuć i kolejny raz rozpracować.
Coraz częściej nasz Maluszek wstaje na nogi i stoi. Stoi, ale nogi nie wiedzą ile pchać w podłoże, gdzie i jak ustawić stopy, jak utrzymać pion i równowagę. Jeśli nie jest gotowy do wstania wygląda to dramatycznie, jeśli tak wstaje w miarę pewnie i stabilnie
Stopy także nie mają pojęcia jak stać, w jakim układzie, które części stopy obciążać. Praktykując trzeba wypracować jak mają stanąć nogi i jak obciążyć stopy. Także nieobojętne jest podłoże na którym Maluszek staje
Jak często widuje rodziców którzy siedząc na krześle i ubierając dziecko stawiają je sobie na udach żeby włożyć rajstopki bądź spodnie – tylko na chwilkę.!?! Myślę, że żaden rodzic nie chciałby, aby jego dziecko tak obciążało stopy stojąc, ale co robimy – tego uczymy. Nawet jeśli działamy nieświadomie. Nawet jeśli to są chwilki.
Ta faza – chodzenia do boku to najważniejszy etap rozpracowania chodu. Ten etap powinien być trenowany najdłużej, a jest najkrócej albo wcale, jest elementem na który rodzice poświęcają najmniej czasu. Dziecko musi chodzić długo i w obie strony. Koniecznie !
A potem bokiem do mebla i między meblami i wszelkie eksperymenty.
Niestety jakże często kiedy dziecko stanie nie trenuje tych elementów chodu lecz jest wstawiany w chodzik lub rodzice, a zwłaszcza dziadkowie zaczynają prowadzać za ręce. Dziecku sprawia to wielką radość, domaga się prowadzania i jeszcze i jeszcze I to prowadzi prościutko do …………….. katastrofy. Komentarz chyba jest zbędny. Jeśli ten sposób chodu zautomatyzuje, zmiana będzie bardzo trudna.

Próby, aby dziecko ruszyło podejmowane nieraz wielokrotnie nic nie dadzą póki nie będzie on przygotowany. Dzieci ruszają na nogach między 8 a 18 miesiącem. To ogromny margines. Nieraz słyszę, że dziecko powinno podeptać roczek. To nie ma żadnego znaczenia. Pójdzie kiedy będzie gotowy. I to jest wyznacznik. Najczęściej to 14-16 miesięcy. Jeśli przyspieszamy i naciskamy, to tylko szkodzimy dziecku.
Około 12 – 15 miesiąca w końcu przychodzi wielki dzień na który wszyscy czekają. Sprawia on wiele radości rodzicom, ale i Naszemu Maluszkowi.
Chodząc, chodząc, doświadczając Maluszek uczy się jak trzymać pion, jak przenosić ciężar ciała z jednej nogi na drugą, jak stawiać stopy, jak odbijać się z palucha, które części stopy obciążać ……….. ale nad tymi elementami pracował kilkanaście miesięcy. Teraz trzeba to wszystko co w beztroskim pocie czoła wypracował, praktykować, praktykować, praktykować. Koniecznie na bosaka. But odbiera możliwości doświadczania.
Chodzenie w terenie, na otwartej przestrzeni to znowu wyzwanie dla Maluszka. W domu może już w miarę pewnie chodzić, a otwarty wielki, nieograniczony świat to znowu wielkie wyzwanie. Często potrzebne jest wsparcie rodziców. To także ciągłe niepowodzenia i wstawania i próby, próby…………

I w końcu Maluszek ma tak opracowane swoje ciało, że może skoczyć w świat i polecieć. I robić wszystko co tylko będzie chciał, i do czego rodzice go zaproszą. Bo jeśli tyle miesięcy pracował doświadczając, rozumiejąc zasady ruchu, kiedy jego ciało jest przyjacielem i ma do niego pełne zaufanie, czyli tak naprawdę do siebie. Wiedząc kim się jest i na co go stać to można wszystkiego uczyć się znowu i znowu…. A świat w swym bogactwie oferuje tak wiele, że tylko biec i doświadczać nowego.
Kiedy dziecko pójdzie na nogach to dopiero początek, teraz trzeba to robić tak długo, aż chód się zautomatyzuje co trwa 3 do 6 miesięcy, czasem jeszcze dłużej. Tak, że jeśli rodziców coś w chodzie dziecka niepokoi to trzeba skontaktować się z rehabilitantem w tym czasie, zanim problem zautomatyzuje, potem sytuacja jest właściwie niemożliwa do zmiany. Początkowo dziecko chodzi sztywno, ciężko, trochę jak mały robocik. Często potyka się przewraca. Potrzeba jak we wszystkich umiejętnościach ruchowych praktyka, praktyka, praktyka. To czas kiedy dzieci nie są w stanie usiedzieć 5 minut w miejscu i tak ma być. Trzeba ciągle stymulować błędnik, równowagę, trenować czucie siebie w przestrzeni, obijać się, zderzać z przedmiotami, potykać, upadać, wstawać. To przedziwne zdanie które słyszy się często na placach zabaw „nie biegaj bo się spocisz” nie rozumiem go. Dzieci mają się ruszać, mają się pocić – chociaż może lepiej zdjąć z nich jedną, a może dwie warstwy ubrania. To ich rozwój. Mają wchodzić, schodzić wspinać się, zjeżdżać……….. Dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe i niech cieszą się życiem.
Wszystkie teksty i zdjęcia są autorstwa Elżbiety Szeligi podlegają ochronie autorskiej i nie mogą być kopiowane bez zgody autora.